Bytom, Gliwice, Zabrze: Trzy miasta i jedna historia zapisana w sercu metropolii
Historia Bytomia, Gliwic i Zabrza to opowieść o nierozerwalnej więzi, która kształtowała się przez dekady na styku kultur i wielkiego przemysłu. Już w czasach przedwojennych miasta te tworzyły unikalny organizm miejski, stanowiąc najdalej wysunięte na wschód trójmiasto ówczesnych Niemiec. Choć granice się zmieniały, wspólny fundament pozostał nienaruszony: to tutaj pionierskie rozwiązania techniczne i urbanistyczne spajały codzienność mieszkańców w jedną całość. Dzisiejsza przynależność do Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii nie jest więc tylko nowym rozdziałem, ale naturalną kontynuacją historycznej jedności. Dlatego to tu, na tej stronie, znajdą się ciekawostki dotyczące tych trzech ciekawych miast.
jeździło się w latach 1936-1939. Wtedy też pojawił się Fliegender Schlesier, zwany przez Ślązaków Furgajoncym Pieronem. Pociąg łączący Berlin z jeszcze wtedy niemieckimi Gliwicami i Bytomiem pokonywał tę trasę (510 km) w 4 godziny i 25 minut, osiągając zawrotną jak na tamte czasy prędkość do 160 km/h. Oprócz stacji początkowej Bytom i końcowej Berlin Charlottenburg, pociąg obsługiwał stacje Gliwice, Kędzierzyn-Koźle, Opole i Wrocław, a także Berlin Schlesischer, Berlin Friedrichstrasse oraz Berlin Zoologischer Garten. Poranny kurs z Bytomia rozpoczynał się o 5:18 i do pierwszej berlińskiej stacji dojeżdzał o 9:42.
Choć od Bałtyku dzielą nas setki kilometrów, na gliwickim Rynku dumnie włada Neptun. Jego obecność na Rynku nie była dziełem przypadku, lecz ważnym symbolem gospodarczym. Postawiony w 1794 roku, miał obwieścić światu wielki sukces: dzięki Kanałowi Kłodnickiemu Gliwice zyskały bezpośrednie połączenie z morzem. To symbol odwagi i wizji dawnych budowniczych, którzy uczynili z naszego regionu nowoczesny port przemysłowy Europy. Wprawdzie oddanie kanału do użytku nastąpiło dopiero w 1812 roku, ale fontanna Neptuna stanęła dumnie wcześniej na miejscu dawnej miejskiej studni. Rzeźba wykonana jest z piaskowca, a jej autorem był rzeźbiarz Johannes Nitsche z Opawy.
Po co jeździć na narty w Beskidy skoro bliżej masz do Dolomitów... W jednej z dzielnic Bytomia, w Suchej Górze, na terenach poprzemysłowych po dawnej kopalni dolomitów "Blachówka" powstał kompleks sportowy Sport Dolina. Obiekt dysponuje wyciągami narciarskimi i trasami zjazdowymi dostosowanymi do różnych poziomów trudności. Cały teren otoczony jest olbrzymim lasem wraz z rezerwatem Segiet, w którym rosną 150-letnie buki o wysokości nawet do 40 m. Las i skały dolomitowe tworzą niesamowity klimat, zarówno zimą jak i latem, dzięki czemu są jednym z ulubionych miejsc do spędzania aktywnie wolnego czasu przez mieszkańców okolicznych miast. Więcej informacji na www.sportdolina.pl (zdjęcie z serwisu sportdolina.pl)
W 2013 roku w Gliwicach, podczas budowy Drogowej Trasy Średnicowej znaleziono miejsce pochówku, które nazwano "cmentarzyskiem wampirów". Na terenie o wymiarach ok. 20x50 m znaleziono 46 ciał osób obydwu płci, również dzieci, z czego kilkanaście osób zostało pochowanych w nietypowy sposób. Mianowicie ich obcięte głowy zostały ułożone między nogami. Taka forma pochówku była nazywana w archeologii "antywampiryczną". Najmłodszą osobą pochowaną na cmentarzu wampirów był 6-cio letni chłopiec, najstarszą kobieta w wieku ok. 60 lat. Cmentarz został utworzony w XV lub XVI wieku, znajdował się pomiędzy dzisiejszymi ulicami Dworcową i Jagiellońską, czyli dość daleko od murów miejskich miasta. Ciekawostką jest, że czaszki zostały przebadane przez stomatologów, którzy stwierdzili, że ówczesnych ludziom próchnica dokuczała znacznie rzadziej niż obecnie :) Choć sprawa wampirów z Gliwic odbiła się szerokim echem, to wyjaśnienie jest dość proste. Na cmentarzu chowano złoczyńców, nieochrzczone dzieci, innowierców i kobiety które zmarły podczas porodu. Zdjęcie - źródło rmf.fm
20 marca 1921 roku odbył się na Śląsku plebiscyt, w którym mieszkańcy mieli zdecydować czy chcą przyłączenia Śląska do Polski, czy pozostania w granicach Niemiec. Uprawnionych do głosowania było prawie 1,2 miliona osób, z czego większość (708 tys.) opowiedziała się za pozostaniem. Po przegranym przez Polskę plebiscycie rząd angielski wysunął wniosek pozostawienia całego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego w Niemczech i przekazania Polsce jedynie powiatów rybnickiego, pszczyńskiego, częściowo katowickiego i tarnogórskiego. 12 października 1921 Liga Narodów odrzuciła wniosek i nakazała podział. Polsce przypadło 29% obszaru "plebiscytowego", z czego większość hut, kopalni, stalowni i innych zakładów przemysłowych znajdowało się właśnie na tym obszarze. Ciekawostką jest, że sztucznie wytyczona granica powodowała, że mieszkańcy wielu miejscowości mieli dom w granicach Polski, ale studnię, pole lub wychodek w Niemczech. Kopalnia w Makoszowach choć szyby miała w Polsce, to wyrobiska były na terenie Niemiec. Granica obowiązywała nawet tam, a wyznaczała ją stalowa krata zamykająca dostęp do wyrobiska pod ziemią. Co ciekawe, mieszkańcy Piekar Śląskich, gdy chcieli pojechać do Chorzowa tramwajem, musieli przekraczać granicę dwukrotnie. W Bytomiu. Źródło zdjęcia www.slazag.pl
I nie chodzi o to, by kogoś obrażać, tylko o fakt, że Zabrze otrzymało prawa miejskie dopiero w 1922 roku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że już w 1905 roku podczas spisu, wieś zamieszkiwało prawie 55 tysięcy ludzi. Wieś miała linię kolejową, linię tramwajową, kopalnie, koksownie, walcownie i elektrownie, a także szerokie, nowoczesne brukowane ulice i monumentalne budynki. W tamtych czasach Zabrze wraz z Bytomiem i Gliwicami tworzyły najbardziej wysunięte na wschód niemieckie trójmiasto. O planach połączenia mówiło się wiele, roztaczało się śmiałe wizje, jak choćby wizję parku, który miał znajdować się we wszystkich miastach, zaczynać w Bytomiu i kończyć w Gliwicach, czy wizję kolei naziemnej, podobnej jak ta w Wuppertalu. Pozostaje żałować, że wielki kryzys spowodował, że wielu planów nie wcielono w życie.
Decyzja o budowie lotniska w Gliwicach zapadła w Berlinie w 1913 roku. Pierwotną lokalizacją miały być tereny dzisiejszego kąpieliska leśnego, jednak położenie terenu w dolinie zweryfikowało plany i lotnisko zostało ostatecznie zbudowane w północnej części miasta w 1916 roku jako lotnisko wojskowe. W skład lotniska wchodziło 8 hangarów, stacja naprawy silników, budynek administracyjny, a następnie kasyno oficerskie i barak sztabowy. Po przegranej I wojnie światowej, lotnisko, które początkowo miało zostać zlikwidowane, zostało przekształcone w lotnisko cywilne. To wtedy dobudowano dworzec lotniczy i stację meteorologiczną. Regularne loty cywilne uruchomiono w 1925 roku, m.in. do Berlina i Wrocławia, a siatka lotów z czasem zaczęła się rozrastać, również o loty międzynarodowe. Wtedy też baza lotniska zaczęła się powiększać o nowe budynki techniczne, poczekalnie, budynek dla personelu Lufthansy, a przede wszystkim o kawiarnię z rozległym tarasem, z widokiem na panoramę miasta. W 1931 roku miało miejsce historyczne wydarzenie - na płycie lotniska wylądował sterowiec Graf Zeppelin, przyciągając widownię szacowaną na 200.000 osób. Co ciekawe sterowiec pojawił się nad Gliwicami, Zabrzem, Bytomiem, Katowicami również w 2021 roku. Więcej na Gliwickie lotnisko
Kopalnia została założona przez hrabiego Guido Henckel von Donnersmarcka, który otrzymał nadanie górnicze 2 października 1855 roku, a założony obiekt otrzymał jego imię. Pole górnicze Kopalni Guido, o powierzchni 1,03 km², rozciągało się na pograniczu ówczesnych wsi Dorotheendorf i Makoschau. W 1982 roku została podpisana umowa między dyrektorem Kopalni Doświadczalnej M- 300 a Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Zgodnie z zapisami umowy, część wyrobisk miała zostać przystosowana dla celów skansenu podziemnego. W tym samym roku „na poziomie 170 utworzony został Skansen Górniczy Guido udostępniony do zwiedzania, wpisany następnie do rejestru zabytków. W 2000 r. na fali obniżania za wszelką cenę kosztów w przemyśle węglowym, przystąpiono do demontażu unikatowej, podziemnej kopalni, którą można było zwiedzać. Jednakże zaangażowanie wielu instytucji, przede wszystkim samorządu miejskiego Zabrza, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego i osób prywatnych doprowadziło do zatrzymania działań likwidatorskich i utworzenia w 2007 roku Zabytkowej Kopalni „Guido”, jako samodzielnej instytucji kultury Miasta Zabrze i Województwa Śląskiego”. W tym samym roku ponownie do użytku turystom został oddany poziom 170, natomiast rok później poziom 320. W lutym 2015 roku otwarty został podpoziom 355. Dziś jedną z atrakcji dla zwiedzających jest Górnicza Szychta czyli zwiedzanie Kopalni Guido w stroju sztygarskim i z pełnym ekwipunkiem górniczym oraz wykonywanie prac górniczych. i to wszystko na głębokości 120-go piętra. To ponad 3h pracy w kopalni, za które nie wypłacą Ci czternastki, nie mówiąc o wypłacie ;)
*dupić na grubie - pracować ciężko na kopalni
źródło: Kopalnia Guido – Wikipedia, wolna encyklopedia
Schonwald to wieś założona w XIII wieku przez niemieckich osadników z Frankonii. Grupa założycieli liczyła ok. 200 osób, a w XX wieku liczba ludności wynosiła ok. 5000 mieszkańców. Wieś która powstała na terenach po wykarczowaniu lasu była na tyle rozległa, że spacer z jednego krańca na drugi zajmował ponad godzinę. Schonwaldzka społeczność była zamknięta, przez wieki pielęgnowała staroniemieckie tradycje, przejawiające się w kulturze, strojach i języku. Z biegiem lat ich mowa stała się niezrozumiała nawet dla rodowitych Niemców. Izolowanie się Schonwaldczyków od świata zewnętrznego objawiało się między innymi tym, że praktycznie wszystkie małżeństwa zawierane były w obrębie wspólnoty. Aż jedna trzecia małżeństw wymagała dyspensy biskupa, ze względu na bliskie więzy rodzinne przyszłych małżonków. Efektem tego była ogromna liczba urodzeń dzieci "ociężałych umysłowo". Tragiczny koniec Schonwaldu nastąpił w 1945, gdy większość mieszkańców uciekła przed Armią Czerwoną, a 200 osób, które zdecydowały się pozostać zostało brutalnie zamordowanych. Zamożna wieś została zasiedlona polskimi osadnikami i po wojnie przyłączona do Gliwic.
źródło zdjęcia: gliwice.eu
źródło zdjęcia: gliwice.eu
źródło zdjęcia: gliwice.eu